Zmiany stryjka

sport

Pięć nowych stanowisk w tabeli Premier League zajmują zespoły, jakie w trakcie sezonu dokonały zmiany menedżerów. Oraz ten zamykający ligową stawkę, stołeczne Fulham, zdążył teraz w ostatnim czasie wypróbować nawet trzech fachowców. Jednak jak może – przynajmniej na razie – bez końca. Łatwo wtedy w ostatniej sprawie o wniosek, że prawdopodobnie nie tędy droga, iż „nowa miotła”, owszem, może co kilka zamieść pod dywan, ale teraz większego bałaganu raczej nie posprząta.

Każdy fakt jest jednak inny. Bo nowości w Fulham rozpoczęły się od przejęcia klubu (latem ubiegłego roku) przez obecnego właściciela, a biznesmen Shahid Khan, który w Stanach Zjednoczonych nie potrafił okiełznać Jaguarów z Jacksonville (futbol amerykański), nie radzi sobie więcej na Craven Cottage. Londyńczycy rozczarowują od początku sezonu, i gra zespołu pod wodzą – najpierw Martina Jola, potem Rene Meulensteena, czy dziś Feliksa Magatha, jak jeszcze nie porwała.
Widząc, co się święci, z tonącego okrętu, jako pewien z pierwszych, czmychnął (do Monaco) jego kapitan Dymitar Berbatrow. A pokład opuszczał Bułgar, gdy jeszcze Fulham uważało się na powierzchni, czyli tuż nad strefą spadkową. Ciekawe, czy napastnik bał się tylko rychłego pójścia pod wodę, czy i uciekał przed nadciągającym tyranem Magathem.

Najwcześniej zwalniał jednak Sunderland. Teraz we wrześniu klub ze Stadium of Light rozstał się bowiem z Paolo di Canio. Gdy zatrudniano Włocha najwięcej obaw podnosiły jego poglądy polityczne, a wówczas nie tendencja do Benito Mussoliniego wpędziła menedżera w problemy. Ze względu na ważny umysł nie pozwalali go piłkarze. Latem więc sprowadził Di Canio kilkunastu nowych, w obecnym czterech rodaków, którzy nie zdążyli wygrać dla niego w lidze ani jednego meczu.
Już za kadencji Gustavo Poyeta drużyna zwycięstwa już odnosiła, ale… głównie w pucharach. Być że oczywiście próba godzenia FA Cup, Capital One Cup oraz Polityk League wychodzi teraz „Czarnym Kotom” bokiem, ale zmiany menedżera i naprawdę nikt w Sunderlandzie nie żałuje.

Trzecie od celu jest Cardiff City. Malezyjski właściciel klubu Vincent Tan zwalniał Malky’ego Mackaya, którego oskarżył o przekroczenie budżetu na letnie transfery, gdy zespół otrzymywał się nad strefą spadkową. Dziś, za kadencji Ole Gunnara Solskjaera, beniaminek do ważnego bezpiecznego miejsca w tabeli traci trzy punkty.
Norweg niemal od razu poleciał na zakupy, zaczął też wypożyczać. Wystawił na rodaków oraz dodatkowych Manchesteru United, co gry „Bluebirds” szczególnie nie odmieniło, i teraz na widać nie zrobiło jej prawdziwszej jakościowo.

Na dalekiego menedżera zdecydowali się i w West Bromwich. Powszechnie cenionego Steve’a Clarke’a zastąpił Pepe Mel. Hiszpan długo nie mógł znaleźć w Premier League niższego od „The Baggies” zespołu, bo pierwsze zwycięstwo odniósł dopiero w prywatnym ósmym meczu. Na The Hawthorns jednak Mel musi pić dziś piwo, którego jeden nie nawarzył. Najpierw bowiem, bez jego wiedze, wyszedł z klubu czołowy napastnik Shane Long, potem zdyskwalifikowano Nicolasa Anelkę, w zeszły weekend zaś James Morrison wpadłem w szatni Saido Berahino, bo tenże nie chciał przeprosić za błąd, po którym WBA straciło gola na 3:3 w pojedynku z WBA. Stan w drużynie jest więc bojowy, ale przedmeczowe hasło „do boju!” szkocki pomocnik WBA wziął sobie do centrum chyba zbyt dosłownie.

Jak już straciłem nadzieje, że znajdę w Premier League klub, który stworzył w współczesnym terminie przemyślanej zmiany menedżera dotarłem na zajmujące 16. pomieszczenie w tabeli Crystal Palace. Nie dość, że Ian Holloway sam przyznał, iż rzecz na Selhurst Park go przeszła, iż popełnił niemało błędów, to nadal, już za kadencji jego następcy Tony’ego Pulisa, stołeczne „Orły” poszybowały w górę bardzo wysoko. Bo poprzedni menedżer zostawił je w przestrzeni spadkowej ze stratą pięciu punktów do pewnej lokaty, a właśnie posiadają jest CP nad ta dziedziną pięć punktów przewagi.

W pełni, w współczesnym momencie w Premier League na różnych menedżerów zdecydowało się aż siedem klubów. Ale Tottenham, gdzie Tim Sherwood zluzował Andre Villasa-Boasa, oraz Swansea, w którym Michaela Laudrupa zastąpił Gary Monk, postępów nie zrobiły. Może istnieję subiektywny oraz za wcześnie oceniam oba wybory, ale… zamienił stryjek siekierkę na kijek. I tak ponieważ w ostatnim terminie na końca ligi trzymam kciuki za tych, którzy wytrzymali ciśnienie i menedżerów — choć byliśmy pretekst — nie zwolnili. Na dowód za West Ham i Norwich, bowiem ich pracodawcy nie poszli na łatwiznę..

Możliwość komentowania jest wyłączona.