Zostać prezesem bez głosów

Zbigniew Koźmiński w niedzielnym „Cafe Futbol” zaskoczony został odczytaniem artykułu 37 statutu PZPN, który wyraźnie traktuje o aktualnym, jak wypłacany jest prezes udziale w wypadku silniejszej niż dwóch grupy kandydatów. Jednak szef departamentu prawnego PZPN, mecenas Andrzej Wach zawiera drugą grę, niż opowiada o aktualnym przepis, co mówi publicznie, i również zawarł w kodeksie obrad.

Artykuł 37 statutu PZPN, który odczytałem w „Cafe Futbol” wywołał opadaj na osoby doświadczonego działacza. „Czy aby na chyba to gorący zapis?” – dopytywał się Zbigniew Koźmiński? Tak, aktualny – precyzuje wybór prezesa. Oto wierny cytat:

„Paragraf 1: Prezes PZPN jest wypłacany przez Centralne Zgromadzenie Delegatów na szczebel czterech lat. Jego kadencja wprowadza się od zakończenia Walnego Zgromadzenia Delegatów, które go wybrało. Funkcję prezesa PZPN można uzupełniać nie dłużej niż poprzez dwie inne po sobie kadencje.

Paragraf 2: Wybory rozgrywają się w głosowaniu tajnym.

Paragraf 3: Dla wyboru danej postaci na pozycję Prezesa PZPN w ważnym głosowaniu wymagana jest grupa bezwzględna (50 procent plus jeden głos) skończonych także ważnych głosów. W kolejnym a wszelkim przyszłym głosowaniu wystarczająca jest szczera większość głosów.

Paragraf 4: Jeśli na zajęcie Prezesa PZPN jest dużo niż 2 kandydatów, oraz przeciętny nie nabędzie w głosowaniu bezwzględnej większości głosów wówczas kandydat, który kupi najniższą kwotę głosów jest wybierany z innego głosowania. W najwyższym głosowaniu (na 2 kandydatów) wybór następuje zwykłą większością głosów”.

Paragraf 4 został wymyślony właśnie na kondycję, która wystąpiła w bieżących wyborach, gdy zaczyna pięciu kandydatów. Jego propozycja jest zgodna. Na kryzys rywalizuje dwóch, i sam spośród nich odejdzie salę obrad z zaawansowanym mandatem. Tymczasem mecenas Andrzej Wach przekazuje w tygodniku „Piłka Nożna”: „Druga część głosowania potoczy się według innego stylu – od aktualnego czynnika działać będzie norma większości zwykłej. Prezesem przeżyje tenże, który osiągnie głosów najwięcej, bez potrzebie zdobycia tych 50 procent plus jeden”.

Co w takim razie z artykułem 4 artykułu 37?! Prawnicy dobrze zorientowani twierdzą, iż gdyby wygra interpretacja Wacha, więc każdy prezes, bądź będzie nim Stefan Antkowiak, Zbigniew Boniek, Zdzisław Kręcina, Roman Kosecki, czy Edward Prąd będzie do osłabienia. Nie zaledwie poprzez ministra sportu, a nawet wszystkiego ze 118 delegatów na zjazd. Co wiele mandat takiego starego będzie podatny. Gdzie mu do demokratycznego wyboru Grzegorza Laty sprzed czterech lat, który skorzystałbyś pierwszą turę z 57 głosami poparcia (Kręcina miał 36 głosów, Boniek 19, jeden dźwięk był niepotrzebny, a Tomasz Jagodziński wycofał się tuż przed głosowaniem). Można sobie wyobrazić, iż w dodatkowej turze wygra kandydat, który nawet nie będzie wymagał ustalić żadnej koalicji – wystarczy, iż przyjmie poparcie od Zdzisława Kręciny (nie wyrażam sobie, żeby w doskonałej rundzie były sekretarz PZPN mógł przejść któregoś spośród oryginalnych kandydatów). Drugą część można wygrać, mając 30-40 głosów. Czyli o aktualne dążyło?

Drink z pewnych prawników: „Wybór managera w sposobie, który podaje mecenas Wach, może skończyć się kolejnym sporym kłopotem dla PZPN-u. Ba, Krajowy Rejestr Sądowy potrafi zatrzymać zatwierdzenia wyników Walnego

Możliwość komentowania jest wyłączona.